Pogubiłam się trochę w swoich celach i realizacji, zbliżające zawody niepotrzebnie uruchomiły we mnie poczucie „braku czasu” i nadchodzącego „końca”, i że muszę już, od razu. Do tego w domu, w Polsce, chory kot i decyzja o jego pożegnaniu po tygodniu męczenia go kroplówkami też nie pomogły 🙁 .
Patrząc wstecz na cały tegoroczny proces treningowy, widzę, że mniej więcej na każde 10m potrzebowałam ok. 2 tygodni „utknięcia tam”. Więc ostatni okres był utknięciem na 80+ i miejmy nadzieję, że jest za mną.

Fizycznie, wiem po ostatnim nurkowaniu, że jestem gotowa na kolejną dziesiątkę. Ostanie 87m poszło niezwykle łatwo od strony zapasu tlenu oraz mięśni (zero hipoksji i brak zmęczenia nóg w drodze do góry). Także od strony płuc i adaptacji do ciśnienia jest bezproblemowo. Czuję jednak, że utknęłam ze względu na wyrównywanie ciśnienia i mimo różnych prób i zmian w ostatnim tygodniu rozwiązania jeszcze nie znalazłam.
Opiszę wprowadzane przeze mnie różne zmiany, bo to może być ciekawe dla co po niektórych pasjonatów 😉

25.09 plan 87m, zrealizowane nurkowanie 80m, czas nurkowania 2’26’’, plan na to nurkowanie: więcej dopakować płuca – co też zrobiłam. Samo pakowanie – miałam poczucie, że łatwiej było mi i wyrównywać ciśnienie na pierwszych 20m i łatwiej nabrać mouthfilla i też był on większy po ostatnim re-fill’u. Więc potencjalnie powinno pomóc. Nie pomogło jednak. Przed nurkowaniem było trochę zamieszania (czekaliśmy na dowóz automatu do butli z tlenem na moje deco), do tego było chłodno (+ czekanie), więc przed startem trzęsłam się już z zimna. W drodze na dół neckweight źle ułożył mi się na brodzie i czułam, że nie mogę przyciągnąć brody do klatki i gubiłam przez to mouthfilla. Nauka z tego nurkowania – zabrać gumowe ponczo na łódź, żeby się nim okryć w drodze na nurkowanie, dopakowanie działa, więc spróbuję może nabrać trochę więcej, uważać na necka i poprawić go po ostatnim re-fillu mouthfilla.

26.09 przerwa

27.09 plan 87m, zrealizowane nurkowanie 87m, czas nurkowania 2’45’’. Moje nowe PB, ale bez wielkiego entuzjazmu, natomiast z dużą ilością refleksji i rzeczy do poprawy. Dopakowałam więcej (13 packów po pełnym wdechu), między 32 a 70m zabawy z ułożeniem necka, ostatecznie doszłam do wniosku, że nie ma zbyt większego znaczenia jak on leży, byle nie był na brodzie, bo wtedy mi odsuwa ją od klatki. Koncentracja na układaniu necka nie pomogła koncentrować się na trzymaniu mouthfilla, więc w okolicy 70m skończyło mi się powietrze. Nie wiem do końca jak (prawdopodobnie valsalvą albo jakąś modyfikacją jej z frenzelem, re-chargowaniem itd. – udało mi się 3 razy forsownie wyrównać jeszcze ciśnienie. W przerwach między nimi ciśnienie wzrastało mi w uszach dość mocno powodując stres (mentalny). Ostatnie wyrównanie było na 80m, usłyszałam alarm i wiedziałam, że już jestem blisko talerzyka. Opadłam do końca liny czując dość duży dyskomfort na błonach bębenkowych. Złapałam taga, zawróciłam i zaczęłam drogę do góry. Stres związany z wyrównywaniem ciśnienia spotęgował na maksa narkozę (nawet powiedziałabym, że ją wywołał) i droga do góry była mega ciężka, zapomniałam o przeniesieniu rąk nad głowę, co spowodowało dużo większe zmęczenie nóg, od 35m czułam ze słabnę (nogi), a na powierzchni hipoksję. Protokół powierzchniowy wykonałam szybko, ale trochę minęło zanim doszłam do siebie. Uszy były ok, choć czułam, że je bardzo nadwyrężyłam. Byłam zła na siebie za robienie głupot, a nie zadowolona z PB. Pierwszy raz od dawna poczułam się słaba fizycznie i że może jednak 90m nie jest osiągalne (fizycznie), skoro płycej pojawiły się trudności. Nauka z tego nurkowania była taka, że dopakowywanie zwiększyło mi pływalność, spadła mi prędkość płynięcia w dół i – jeżeli dalej chcę dopakowywać – muszę wziąć więcej balastu, żeby skrócić czas trzymania mouthfilla. Do tego nie robić głupich rzeczy, jak nadwyrężanie uszu. No i forsowne wyrównywanie ciśnienia na 70m+ to najlepsza droga do urazu płuc, więc tego lepiej nie robić, tylko jednak usprawnić mouthfilla (co próbuje, ale nie wychodzi). Muszę też znaleźć sposób na narkozę azotową, która może pokrzyżować mi realizację wynurzania. Znowu – lista rzeczy do poprawy i do myślenia o nich w trakcie nurkowania. Do tego przeszkadzający neck, zimno i takie tam…

28.09 przerwa

29.09 plan 90m, zrealizowane nurkowanie 80m, czas nurkowania 2’29’’. UWAGA – nowa konfiguracja balastu +0,5kg na pasie oraz alarmów (poprzednio 18-32-50 i 5m przed talerzykiem, teraz 20-35-55 i 5m przed talerzykiem). Balast – szybsze zanurzenie, więc mniejsza szansa na zgubienie mouthfilla, ryzyko – jestem cięższa i droga powrotna będzie trudniejsza (szczególnie po doświadczeniu z 87m, że powrót nie jest łatwy). Zmiana alarmów – postanowiłam dopakować więcej i sprawdzić, czy to pozwoli mi przesunąć głębiej całą sekwencję mouthfilla i skończyć ostatni re-fill na 35 a nie 32. Plan był dobry, błędem było równoczesne próbowanie nowej konfiguracji, której trochę się obawiałam (fizycznie) i nowej głębokości. Choć cel 90m był bardziej na zasadzie „jakby poszło ekstra”, całe nurkowanie raczej miało na celu sprawdzenie konfiguracji. Balast wypadł bardzo dobrze. Co do alarmów – ostatni re-fill faktycznie był głębiej, ale powietrze skończyło mi się na 80m. Czuję trochę, że utknęłam i nie wiem, co poprawić.

30.09 przerwa

1.10 plan 87m, zrealizowane nurkowanie 87m, czas nurkowania 2’41’’. Dzisiaj testowałam poprzednią konfigurację + ułożenie ciała we freefallu (silniejsze „skulenie się” czy też poddanie się wodzie i ciśnieniu). Pożyczyłam gumki na uda, żeby móc wsunąć w nie kciuki i mieć przypominajkę do tego, żeby na 55m bardziej schować się w ramionach oraz ułożyć nogi nieco inaczej – przyciągając kolana w kierunku klatki piersiowej (minimalnie). Wtedy przepona unosi się trochę w górę zmniejszając nieco napięcie wokół klatki piersiowej. W sumie to wszystko było fajne, ale na samego mouthfilla nie pomogło. Ostatnie wyrównanie ciśnienia było znowu dziwną modyfikowaną techniką. Tym razem jednak nie było żadnego stresu ani ciśnięcia uszu, w drodze na dół byłam bardzo spokojna, w drodze do góry też, narkozy nie było, a nogi właściwie nie odczuły wcale nurkowania. Nauka z nurkowania – fizycznie jestem gotowa na 90-95m na bank, pod kątem wyrównywania ciśnienia – bez jakiejś zmiany raczej nie. Potrzebuję 1) lepiej utrzymywać mouthfilla w drodze na dół (choć jest progres, to ciągle za dużo z niego tracę) 2) dopełnić mouthfilla głębiej (dużo głębiej).

Został mi już tylko jeden trening przed zawodami. Ponowne dopełnienie to jest coś, co już mi po głowie chodzi od dłuższego czasu, ale niesie ze sobą ryzyko, że re-fill’ując go na 50m stracę to, co mi zostało z poprzedniego i będę musiała zawrócić. A ponieważ zawody zbliżały się nieubłaganie, to próbowałam innych metod, żeby nie stracić całego dnia nurkowego na early turn. Jutro ostatni trening przed zawodami, pora na sprawdzenie, czy mogę zrefillować mouthfilla na 50m. Skoro mogę zrobić valsalvo-nie-wiadmo-co na 80, to powinnam być w stanie za pomocą ruchu szczęki nabrać ponownie mouthfilla na 50. Zobaczmy…