W skrócie 🙂 Cel 3-4 tygodnia treningowego osiągnięty – moje ostatnie nurkowanie na 80m było już jak taniec – odgrywanie misternie ułożonej choreografii punkt po punkcie, z kontrolą ruchu i równocześnie przyjemnością z samego tańca. To jest to, co kocham we freedivingu – całkowite połączenie z samym sobą i z wszechświatem. Tak jakbyśmy ja i otoczenie stanowili jedność i ogrywali spektakl w idealnym połączeniu, synchronizacji i harmonii. Każdy mój zamysł i ruch są idealnie wpasowane w egzystencję rzeczywistości i sobie wspólnie falujemy. Flow.

 

Wersja długa dla wytrwałych 😉

Kolejny etap treningowy za mną. Jak pisałam wcześniej jeden tydzień (3) wypadł z powodu zatok, uszu a potem złej pogody. Na szczęście następny (4) był ok i udało się poukładać kolejne elementy układanki. Oj, dużo udało mi się poukładać. Czytając zapiski z ostatnich 3 tygodni z etapu chaosu dotyczącego właściwie każdego elementu nurkowania, przeszłam do etapu uporządkowania. Ostatnie z nurkowań w cyklu było fantastyczne (mimo early turn). Udało mi się zrealizować dokładnie krok po kroku wszystkie elementy nurkowania zgodnie ze szczegółowym planem i early turn nie wynikał ze zgubienia mouthfilla lub innego zamieszania, tylko zwyczajnie z fizyki – zużyłam powietrze do końca. Żeby zanurkować głębiej potrzebuję jeszcze jeden re-fill mouthfilla, co powinno wystarczyć do 90+m. Żeby to zrobić muszę dołożyć kilka dopakowań. I taki jest plan na następne nurkowanie.

To, co udało mi się ogarnąć przez ostatni tydzień, to:

– wałkowanie schematu nurkowania tak, żeby co się da weszło w nawyk i odciążyło mi głowę – drobne elementy takie jak siadanie na pływających makaronach, zapinanie smyczy, pierwsza część nurkowania od 0 do 18m, nabieranie mouthfilla, kiedy machać płetwą, a kiedy nie – już działa automatycznie (dokładny scenariusz mojego nurkowania myślę, że wrzucę w innym poście, bo ten i tak będzie długi)

– dzięki powyższemu mogę skupić się wyłącznie na tym, co sprawia mi największą trudność, czyli utrzymanie mouthfilla między 50 a 80m – tu pomogło oczywiście zautomatyzowanie pewnych czynności plus:

1) sprawy techniczne:

a) porządne ćwiczenie rano na sucho głośni, a nie na odwal się – wystarczyły 3 dni przykładania się do serii ćwiczeń i zdecydowanie prawiła się moja kontrolę nad głośnią, stąd też progres 70–>80 (to samo się wydarzyło dwa lata temu, więc myślę, że te ćwiczenia są skuteczne – poprawiają ogólnie kontrolę mięśnia + dają pamięć mięśniową)

b) przyciąganie brody do klatki piersiowej dużo bardziej

c) wyrównywanie ciśnienia z mniejszą siłą – między 32m a 50m stałe ciśnienie (lub ewentualnie delikatne ściskanie policzkami), a potem – po zmianie na pracę językiem – też nieco rzadziej (niż to robiłam poprzednio), ale nie za rzadko (wtedy za dużą siłę muszę włożyć w wyrównanie ciśnienia i łatwo o mimowolne otwarcie głośni). Ciekawe, że dwa ostatnie nurkowania miałam wrażenie, że w ustach już nic nie mam, ale po takim odczuciu 3 razy jeszcze udało mi się wyrównać ciśnienie dzięki mocnemu przyciągnięciu brody do klatki, ruchu żuchwą i językiem mocno w tył i w górę

d) zachowanie dobrej prędkości w drodze na dół – w tym momencie to 1m/s przez całe zanurzanie, droga powrotna szybciej. Byłoby dobrze skrócić czas drogi na dół, ale nie jest to priorytetem

e) poprawianie necka w drodze na dół, żeby nie przeszkadzał mi w przyciąganiu brody do klatki piersiowej (nawet podczas freefallu ruch ręką nie zaburza opadania, a ratuje sytuację – czyli gubienie mouthfilla)

2) sprawy mentalne

a) koncentracja wyłącznie na wyrównywaniu ciśnienia i ułożeniu brody w drodze na dół. Pozostałe tematy, takie jak pozycja we freefallu, ułożenie rąk, czy nawet machanie płetwą są na peryferiach mojej uwagi.

b) uważność level hard przez całe nurkowanie – czyli dążenie do tego, żeby przez całe nurkowanie być w kontakcie z ciałem, głową, działaniem, myślami, emocjami oraz ze światem zewnętrznym (rzeczami, które mają wpływ na nurkowanie np. dźwięk alarmów, gdzie jest lina, termoklina) i reagować odpowiednio na to, co się dzieje oraz po powrocie z nurkowania wiedzieć, co poszło ok, a co nie i dlaczego (podstawa do poprawienia tego w następny nurkowaniu)

c) medytacje przed snem – nic wyszukanego, zwykła koncentracja na wdechu i wydechu (na nosie i odczuciu przepływu powietrza) – pomocne w koncentracji przed nurkowaniem i w drodze na dół oraz zwiększenie uważności (punkt 2b).

d) na koniec medytacji dokładam coś a la intencję całego procesu treningowego i startów, coś co wykracza poza po prostu zdobycie głębokości. Ta część medytacji wiąże się mocno z emocjami.

e) po intencji wizualizacja nurkowania oraz świadome aktywowanie pozytywnych emocji – ciekawość oraz podekscytowanie na kolejne nurkowanie.

f) brak kontaktu z rzeczywistością pozatreningową – od wieczornej medytacji do powrotu z nurkowania następnego dnia mam włączony tryb samolotowy w telefonie – od pierwszego dnia zastosowania była mega poprawa w moim skupieniu na nurkowaniu.

Dzień po dniu plan i realizacja:

10-11-12.09 off (ucho, zatoki)

13.09 zrealizowane nurkowanie 71m, 2’11’’ (plan 75m) – zrzuciłabym na złą pogodę (wiatr i fala), ale myślę, że to nie miało znaczenia – uciekający mouthfill między 32 a 60m + bardzo silna termoklina od 40m (której nie było w poprzednim tygodniu)

14-15.09 off – zła pogoda (deszcz, wiatr, fala)

16.09 – 70m, 2’15’’ (głębokość/czas: 20m 22”, 30m 32”, 40m 42”, 50m 53”, 60m 1’05”, 70m 1’16”, way up 59”) – bardzo spokojne i dobre nurkowanie po przerwie, ostatnie wyrównanie ciśnienia było na samym dole, mimo iż uciekał mi mouthfill po drodze, trochę chaosu z pozycją we freefall’u

17.09. 70m, 2’08’’ (early turn, plan – 75m) (głębokość/czas: 10m 11”, 20m 21”, 30m 31”, 40m 40”, 50m 50”, 61m 1′, 70m 1’10”, way up 58’’) – przyspieszyłam w drodze na dół, szczególnie w części nurkowania między ostatni re-fille a końcem liny, czyli tam gdzie mi mouthfill ucieka – no i uciekł, ale ponieważ byłam bardzo skupiona na tym, co się działo, to znalazłam przyczynę – neckweight nie pozwalał mi przyciągnąć brody do klatki piersiowej, poczułam to na 50m, jak próbowałam ją przyciągnąć, ale ponieważ w końcu udało mi się dobrze ułożyć do freefallu, to postawiłam to zostawić i już się nie ruszać – błąd. Tu też ostatni raz miałam to, o czym pisałam w poprzednim poście, czyli niemoc do powrotu na powierzchnię.

18.09. 75m, 2’17” (głębokość/czas: 10m 10”, 20m 20”, 30m 30”, 40m 40”, 50m 50”, 60m 1’01”, 70m 1’11”, 74m 1’16”, way up 1’01”) – poprawiłam necka koło 40m i ostatnie wyrównanie ciśnienia było na dole przy talerzyku. Do tego to pierwszy dzień, jak wyłączyłam telefon wieczorem – byłam dużo spokojniejsza od rana i skupiona na nurkowaniu.

19.09. off

20.09. off (zła pogoda) – miało być nurkowanie, ale padało i było chłodno. Jakoś ta głębokość 80m wydawała mi się przełomowa już od 2 tygodni i bardzo na nią czekałam, więc nie chciałam dokładać czegoś, co może być czynnikiem rozpraszającym (zimno lub fala).

21.09. 80m 2’25’’ (głębokość/czas: 10m 9″, 20m 18″, 30m 27″, 40m 37″, 50m 49″, 60m 1′, 70m 1’11”, 79m 1’20”, way up 1’05’’) – warunki pogodowo-wodne średnie, ale nie miały znaczenia (fala na powierzchni, dość chłodno, woda – duża zmiana temperatury od 26 na powierzchni do 21 na 40m i na dole 19 stopni), nurkowanie ze skupieniem na wyrównywaniu ciśnienia level hard, bo zapomniałam ruszać płetwą po alarmie na 32 (ciekawe, że aż tak bardzo nie wpłynęło to na moją prędkość). Po 50m pozycja freefallu paskudna (ale wydaje mi się że był delikatny prąd), ale miałam jeden cel na to nurkowanie – wyrównywanie ciśnienia, pozycja brody i poprawienie necka, jakby trzeba było. Ostatnie wyrównanie ciśnienia było po alarmie na 75m.

22.09. off

23.09. 82m, 2’26’’ (early turn, plan 85m) (głębokość/czas: 10m 7”, 20m 17”, 30m 26”, 40m 36”, 50m 46”, 60m 56”, 70m 1’06”, 80m 1’17”, 81m 1’18”, way up: 1’08) – dodatkowy, nowy element to odliczanie do OT, od rana miałam w głowie bardzo dużo wątpliwości, ale finalnie już po rozgrzewce wszystko odpłynęło daleko i zostało skupienie, najlepsze nurkowanie w sezonie – w końcu osiągnęłam cel czyli pełna świadomość i kontrola kolejnych ruchów podczas nurkowania, mouthfill mi nie uciekł, pamiętałam żeby ruszać płetwą wtedy kiedy trzeba, pozycja we freefallu była dobra. Skończyło się powietrze i już.

Nadchodzący kolejny cykl treningowy to 1) utrzymanie świadomości 2) dołożenie 3 dopakowań. I zobaczymy gdzie mnie to zaprowadzi. Cudownie, że moje ciało nie ma nic przeciwko ciśnieniu – nie czuję go zupełnie na dole. I hipoksją czy zmęczeniem nóg też ciągle nie muszę się martwić 💪 (Krzysztof Bajera dziękuję za twoja pomoc w przygotowaniu fizycznym)

Sorry za wypracowanie 😉 ale mam nadzieję, że nurkującym już w okolicach 40m+ to może w czymś pomóc.